Opr. Lech Pawłusik 14.02.2025.
Emerytura dla młodych to temat, który zdecydowanie warto poruszyć już teraz. Jeśli masz mniej niż 40 lat, to pewnie uważasz, że temat emerytur Cię nie dotyczy. Masz jeszcze mnóstwo czasu, życie wciąż przyspiesza, a oszczędzanie na coś, co wydarzy się za kilka dekad, wydaje się abstrakcją. Problem w tym, że w tym pędzie życia może Ci umknąć najważniejsza informacja – jeśli nie zadbasz o siebie teraz, to za kilkadziesiąt lat obudzisz się z emeryturą na poziomie minimum socjalnego. A to oznacza jedno: zapomnij o spokojnej starości w ciepłych krajach, a zacznij myśleć o… liczeniu każdego grosza w osiedlowym spożywczaku.
ZUS? Na pewno nie utrzyma Cię na starość
Zanim wczytasz się w to, ile „gwarantuje” Ci państwo, weź głęboki oddech. Bo dane są, delikatnie mówiąc, brutalne. Średnia stopa zastąpienia, czyli procent ostatniej pensji, jaki dostaniesz z ZUS-u po przejściu na emeryturę, wyniesie mniej niż 30%. To oznacza, że jeśli dzisiaj zarabiasz 6000 zł, to Twoja przyszła emerytura będzie oscylować w granicach… 1800 zł. A jeśli uważasz, że to mało, to przypomnij sobie prognozy ekspertów – za dwie dekady ten wskaźnik może jeszcze bardziej się skurczyć.
Co ciekawe, większość 40-latków nie zdaje sobie z tego sprawy. Według badania Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, ponad połowa respondentów nie ma zielonego pojęcia o funkcjonowaniu systemu emerytalnego, a 62% w ogóle nie myśli o swojej przyszłości na emeryturze. Co więcej – co piąty badany wierzy, że jego emerytura będzie wyższa niż ostatnia pensja. Skąd ten optymizm? Nie wiadomo. Może to zwykła naiwność, a może wiara, że „jakoś to będzie”. Tylko że to „jakoś” oznacza liczenie na cud, a cudów w systemie emerytalnym po prostu nie ma.
Matematyka nie kłamie – deal z ZUS-em jest niekorzystny
Jeśli jeszcze nie jesteś przekonany, że system emerytalny jest w najlepszym przypadku mocno przeciętny, to przyjrzyjmy się liczbom. Przez całe swoje życie zawodowe oddajesz do ZUS-u ok. 32% swoich zarobków. A potem, jeśli będziesz miał szczęście, dostaniesz przez 15–20 lat emeryturę na poziomie 26–30% średniej pensji.
Czyli mówiąc wprost: oddajesz jedną trzecią swojego dochodu przez 40 lat, by potem dostawać jedną czwartą przez kilkanaście lat. To jakbyś co miesiąc oddawał tysiąc złotych do skarbonki, a po kilkudziesięciu latach ktoś Ci oddawał 200 zł. Dobry interes? Jeśli tak, to mam do sprzedania most w Warszawie.
Nie zapominajmy też o zmianach demograficznych. Starzejące się społeczeństwo oznacza, że w 2050 roku na jednego pracującego przypadnie więcej niż jeden emeryt. W praktyce oznacza to jedno – coraz mniej pieniędzy na wypłaty świadczeń. Międzynarodowy Fundusz Walutowy już przewiduje, że średni wskaźnik świadczeń emerytalnych w Polsce spadnie z obecnych 45% do 29%. Brzmi jak ekonomiczny thriller? Niestety, to rzeczywistość. Czy można coś z tym zrobić?
Na szczęście tak. I nie, nie chodzi o czekanie na cudowną reformę systemu emerytalnego, bo to trochę jak liczenie na wygraną w lotto. Jedyne sensowne rozwiązanie to… liczyć na siebie.
- Minimalizuj składki ZUS – jeśli masz możliwość przejścia na działalność gospodarczą, to może warto przemyśleć temat. ZUS i tak nie zapewni Ci godnej emerytury, więc nie ma sensu oddawać mu więcej niż absolutnie trzeba.
- Inwestuj samodzielnie – IKE, IKZE, nieruchomości, złoto, akcje – opcji jest mnóstwo. Kluczowe jest to, żebyś zaczął jak najszybciej. Każdy rok zwłoki to mniejsze oszczędności w przyszłości.