Akademia złota

Polska idzie po złoto. NBP podnosi rezerwy do 30% — co to oznacza teraz, gdy uncja bije rekordy?

Opr. Lech Pawłusik 09.10.25.

Rezerwy NBP w złocie biją historyczne rekordy. To, co jeszcze niedawno wydawało się scenariuszem z podręcznika historii finansów, dziś dzieje się na naszych oczach. 10 września 2025 roku, z inicjatywy prezesa Adama Glapińskiego, Zarząd Narodowego Banku Polskiego ogłosił decyzję: udział złota w oficjalnych rezerwach ma wzrosnąć do 30%. To nie jest zwykła zmiana w tabelkach — to polityczna i finansowa deklaracja, która mówi: Polska stawia na stabilność, bezpieczeństwo i niezależność.

NBP realizuje to od lat. Pierwsze zakupy zaczęły się już w 2018 roku, kiedy złoto w rezerwach Polski stanowiło zaledwie 3,8%. Potem w 2019 roku nastąpił przełom — niemal 100 ton złota kupione za jednym zamachem i sprowadzone do kraju. Od kwietnia 2023 do maja 2025 rezerwy przeszły potężną metamorfozę: zwiększyły się ponad dwukrotnie i na koniec sierpnia 2025 wyniosły 515,3 tony. Wartość tego kruszcu sięgnęła blisko 62,5 miliarda dolarów, a udział złota w rezerwach przekroczył wcześniej 21,6%, by teraz zmierzać ku 30%.

W praktyce oznacza to, że Polska staje się jednym z najaktywniejszych graczy w globalnym wyścigu po złoto. W I kwartale 2025 to właśnie NBP był największym kupcem spośród wszystkich banków centralnych świata, wyprzedzając nawet potężne Chiny. To znak, że zmienia się postrzeganie roli złota: przestaje być „starym reliktem”, a staje się realnym filarem bezpieczeństwa państwa.

Uncja bije rekordy — co się dzieje z ceną złota?

Na początku października cena jednej uncji złota przekraczała 3 800 dolarów. To poziom, o którym jeszcze przed kilkoma laty nikt nie mówił bez przyspieszonego tętna. Tylko w ciągu ostatniego roku kruszec zdrożał o około 45%, a w ciągu pięciu lat — o około 100%. Tak szybki wzrost rodzi pytania: czy trend się utrzyma i czy teraz jest dobry moment, by kupić złoto?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale warto spojrzeć na to trzeźwo. Cena złota zależy od wielu czynników — niektóre z nich działają teraz bardzo mocno i równocześnie. Są to zarówno czynniki ekonomiczne, jak i polityczne. Widzimy w ostatnich miesiącach kilka wyraźnych impulsów: konflikty i napięcia na świecie, zmiany w handlu międzynarodowym, działania banków centralnych oraz ogólna niepewność co do przyszłości systemu finansowego. Wszystko to popycha inwestorów ku złotu jako „bezpiecznej przystani”.

Co konkretnie napędza ceny teraz?

W prostych słowach: niepokój. Wojna w Europie, napięcia na Bliskim Wschodzie czy rosnące tarcia w Azji sprawiają, że ludzie i instytucje szukają czegoś, co nie zniknie wraz z decyzją polityczną czy ekonomiczną. Do tego dochodzą cła i restrykcje handlowe, które budują poczucie nieprzewidywalności gospodarczej. Banki centralne, w tym NBP, kupują rekordowe ilości złota — to realny popyt, którego nie da się zignorować. I wreszcie oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych, szczególnie w USA: niższe stopy zwykle sprzyjają większemu zainteresowaniu złotem.

Złoto jako ochrona portfela i przed inflacją

Dla zwykłego inwestora złoto ma proste zalety. Po pierwsze, dywersyfikuje portfel — czyli zmniejsza ryzyko, że wszystko „poleci” w dół naraz. Po drugie, chroni przed inflacją: gdy ceny w sklepach rosną, wartość złota zwykle idzie w górę razem z nimi, albo przynajmniej trzyma poziom. Trzeba pamiętać jedno: złoto rzadko daje gwałtowne, spektakularne zyski porównywalne z najlepszymi akcjami, ale rekompensuje to stabilnością i ochroną kapitału.

Czy teraz warto kupować?

Wysoka cena może zniechęcać. Ale pamiętajmy: złoto już długo drożeje i trend historyczny pokazuje, że wartość kruszcu rośnie w dłuższej perspektywie. Wielu analityków uważa, że duże spadki są mało prawdopodobne, a bardziej realne są dalsze wzrosty lub konsolidacja na wysokim poziomie. Najrozsądniejsze podejście dla większości ludzi to systematyczne dokupywanie małych ilości — zamiast próbować „trafić dołek” albo „kupić wszystko na raz”. Dzięki temu uśredniasz cenę zakupu i zmniejszasz ryzyko.

Co NBP chce osiągnąć i co to znaczy dla nas?

Polityka NBP jest jasna: przez zwiększanie ilości złota bank chce budować zaufanie do polskiej gospodarki i zwiększyć naszą odporność na kryzysy. W świecie, gdzie system oparty na dolarze może zmieniać zasady gry, posiadanie dużych rezerw kruszcu daje przewagę. Dla Kowalskiego to sygnał: instytucje publiczne traktują złoto jako element bezpieczeństwa — być może warto, by każdy z nas pomyślał o własnej „złotej rezerwie”.

Zagrożenia i zdrowy realizm

Nie ma inwestycji bez wad. Złoto nie wypłaca odsetek, generuje koszty przechowywania i ubezpieczenia, a jego cena potrafi krótkoterminowo spadać. Jest też ryzyko, że przy obecnych wysokich cenach część zakupów NBP może zostać dokonana „na górce”. Najważniejsze jednak jest to: jeśli złoto ma sens jako część narodowego bezpieczeństwa, to ma też sens jako element portfela prywatnego — ale z umiarem i z rozsądkiem.

Czy to jest dla mnie?

Jeśli myślisz o złocie, pomyśl o kilku prostych zasadach: kupuj mało i regularnie, wybieraj rozpoznawalne sztabki lub monety z papierem (certyfikat), trzymaj część kruszcu w kraju, rozważ bezpieczne przechowywanie w sejfie lub u zaufanego depozytora, nie inwestuj wszystkiego w jedno aktywo. Traktuj złoto jako ochronę, nie jako sposób na szybkie wzbogacenie.

Czy warto?

Dziś złoto drożeje jak nigdy: uncja powyżej 3 800 USD, +45% w rok, +100% w pięć lat. NBP zwiększa udział złota do 30% rezerw, bo widzi w nim narzędzie bezpieczeństwa i niezależności. Dla nas — zwykłych ludzi — to jasny komunikat: warto myśleć o zabezpieczeniu części oszczędności w trwałym, sprawdzonym surowcu. Jeśli chcesz spać spokojniej, mieć część pieniędzy, które nie zależą od banków i walut, złoto powinno znaleźć się w planie finansowym. Nie jako całość, ale jako stabilny fundament.

ZŁOTA MYŚL EKSPERTA
„Kiedy rynki się chwieją, złoto stoi pewnie.”
– Lech Pawłusik

Ekspert ds. bezpiecznych inwestycji

Lech Pawłusik

Porozmawiaj z ekspertem Rewersis. Dowiedz się, który program będzie najlepszy dla Ciebie. To nic nie kosztuje – a może zmienić Twoją przyszłość.