Opr. Lech Pawłusik, 10.09.25
Jak oszczędzać na emeryturę w czasach niskich świadczeń ZUS? Polacy niechętnie myślą o swojej przyszłości na emeryturze. Wyniki badania Prudential Family Index pokazują, że zaledwie 40% ankietowanych poza obowiązkowymi składkami ZUS podejmuje dodatkowe działania, aby zabezpieczyć swoją „jesień życia”. Co zaskakujące, aż 59% badanych nie uważa braku środków na emeryturze za powód do finansowych obaw. Takie podejście kontrastuje z prognozami, które jasno wskazują, że za 20–30 lat świadczenia emerytalne wyniosą jedynie około jednej trzeciej ostatniej pensji. Innymi słowy, pieniądze z emerytury wystarczą przeciętnemu Polakowi mniej więcej do 10. dnia każdego miesiąca, a później pozostanie walka o przetrwanie.
Niskie emerytury – matematyka, której nie oszukasz
Obecnie tak zwana stopa zastąpienia, czyli relacja między wysokością emerytury a ostatnim wynagrodzeniem, wynosi około 54%. Wydaje się to niską wartością, ale prognozy ZUS są jeszcze bardziej niepokojące. W 2040 roku wskaźnik ten spadnie do 37,6%, a w 2050 roku osiągnie poziom poniżej 30%. To oznacza, że osoba, która zarabiała np. 6000 zł, będzie mogła liczyć na emeryturę rzędu niespełna 1800 zł. Również dane OECD wskazują, że Polska znajdzie się w gronie krajów rozwiniętych z jednymi z najniższych emerytur.
Za tę dramatyczną perspektywę odpowiada przede wszystkim demografia. Polska się starzeje, a liczba urodzeń spada. Miniony rok przyniósł najniższą liczbę narodzin od czasów powojennych. System emerytalny w Polsce jest repartycyjny, co oznacza, że bieżące emerytury wypłacane są z pieniędzy wpłacanych przez osoby pracujące. Ten model jest niezwykle wrażliwy na zmiany demograficzne. Według danych GUS, obecnie na jednego emeryta przypada 1,8 osoby w wieku produkcyjnym. Jednak za 20 lat, kiedy na emeryturę przechodzić będą osoby urodzone w latach 80., wskaźnik ten spadnie do 1,2. W praktyce oznacza to, że jedna osoba pracująca będzie musiała utrzymać niemal jednego emeryta. Efekt? Coraz niższe świadczenia, coraz wyższe obciążenia pracujących i coraz większe ryzyko ubóstwa na starość.
Dlaczego sam musisz zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe
W teorii większość Polaków zdaje sobie sprawę z problemu, ale w praktyce niewielu podejmuje realne działania. Ponad połowa, bo aż 53% respondentów, nie odkłada ani złotówki ponad składki w ZUS. Jako powody wskazywane są przede wszystkim brak środków, brak wiedzy, brak potrzeby, a także brak zaufania do instytucji finansowych. Na problem nakłada się także sytuacja gospodarcza i wysoka inflacja, które sprawiają, że bieżące wydatki wypierają myślenie o odległej przyszłości.
To pokazuje jedno – nie możemy liczyć wyłącznie na państwowy system, a oszczędzanie „do szuflady” czy „do skarpety” nie jest rozwiązaniem. Pieniądze trzymane w gotówce lub na zwykłym koncie bankowym wprost tracą na wartości wraz z każdą kolejną falą inflacji.
Kiedy najlepiej zacząć odkładać?
Odpowiedź jest prosta: im wcześniej, tym lepiej. I nie jest to pusty slogan, lecz matematyczna prawda. Trzydziestolatek, który chce zgromadzić 500 tysięcy złotych i zwiększyć swoją emeryturę o 2000 zł miesięcznie, musi odkładać około 870 zł miesięcznie, jeśli odkładałby na lokacie o średnim oprocentowaniu 3% w skali roku. Natomiast jeśli zdecydowałby się na odkładanie w złocie fizycznym przy założeniu 10% zysku w skali roku wystarczyłaby mu tylko kwota 250 zł miesięcznie . To jest 8 zł dziennie , równowartość kawy na mieście. Natomiast pięćdziesięciolatek, mający ten sam cel, będzie musiał odkładać aż 3600 zł miesięcznie. Różnica jest drastyczna, a wszystko dlatego, że w przypadku osoby młodszej działa magia czasu i procentu składanego. Zestawienie dla odkładania na lokacie z oprocentowaniem 3% w skali roku i złocie przy założeniu wzrostu cen o 10 %w skali roku poniżej tekstu.
Czy założenie wzrostu cen złota 10% w skali roku nie jest wygórowane? Historia pokazuje że w ciągu ostatnich 10 , 20 czy 30 lat wzrost ceny złota rocznie przekracza 20%. Założenie 10% wydaje się realne jak i bezpieczne.
Kobiety są w jeszcze trudniejszej sytuacji. Statystyki GUS pokazują, że kobieta kończąca w 2022 roku 60 lat ma przed sobą średnio jeszcze 23,6 lat życia, podczas gdy mężczyzna w tym samym wieku – 18,7 lat. To oznacza, że kobiety spędzą na emeryturze prawie 10 lat więcej niż mężczyźni. W połączeniu z niższymi zarobkami i częstszymi przerwami w pracy (okresy bezskładkowe) daje to perspektywę szczególnie trudnej sytuacji finansowej.
Co ciekawe, Polacy są świadomi, że odkładanie należy rozpocząć wcześnie. Aż 32% ankietowanych wskazuje wiek 20 lat jako najlepszy moment startu, 24% mówi o wieku 30 lat, a
20% o czterdziestce. Niestety, świadomość nie przekłada się na działanie. Najczęściej powtarzaną odpowiedzią na pytanie o moment rozpoczęcia oszczędzania jest „nie wiem, ale kiedyś zacznę”.
Emerytura to nie koniec życia, to nowy początek
Współczesny obraz emeryta zmienił się nie do poznania. Jeszcze niedawno kojarzył się z siwym, zgarbionym człowiekiem siedzącym w fotelu i rozwiązującym krzyżówki. Dziś emeryci chcą podróżować, rozwijać pasje i realizować marzenia, które odkładali na później. Statystyki potwierdzają tę zmianę – 54% badanych kojarzy emeryturę z pozytywnymi aktywnościami, takimi jak czas z rodziną, hobby, podróże czy odpoczynek.
Ale aby tak wyglądała emerytura, nie wystarczy wyobraźnia i zdrowie. Potrzebne są pieniądze. ZUS nie da nam ich w wystarczającej ilości. To oznacza, że jeśli chcemy żyć aktywnie po 60., musimy budować dodatkowy kapitał.
Dlaczego złoto, a nie skarpeta?
Mimo ostrzeżeń, aż 58% Polaków nadal odkłada pieniądze w najprostszy sposób – do skarpet czy szuflady. Choć ten odsetek spada (rok temu wynosił 66%), to wciąż jest wysoki. Coraz więcej osób wybiera jednak bardziej świadome sposoby – inwestycje giełdowe, ubezpieczenia czy nieruchomości.
Jednym z najpewniejszych i najbezpieczniejszych rozwiązań jest jednak złoto fizyczne. Jego wyjątkowość polega na tym, że nie tylko przechowuje wartość, ale często ją pomnaża. Złoto nie zna pojęcia bankructwa, nie zależy od decyzji polityków i zawsze znajduje nabywców.
Złoto – liczby, które nie kłamią
Przyjrzyjmy się faktom. W ciągu ostatnich 10 lat złoto podrożało o 229%, co daje średnioroczny zysk na poziomie około 22,9%. W okresie 20-letnim wzrost wyniósł 713%, czyli średnio 35,7% rocznie. Jeszcze lepsze dane pokazuje horyzont 30-letni – 855% wzrostu, co odpowiada średniorocznemu zyskowi na poziomie 28,5%.